Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gail. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gail. Pokaż wszystkie posty
środa, 19 kwietnia 2017
Wielokolorowe włóczki - błogosławieństwo czy pułapka?
niedziela, 22 lutego 2015
Postscriptum, bo tę Gail już Wam pokazałam
Podejrzewam, że niejeden kompozytor marzy o takiej muzie...
Nie myślcie, że taka sesja to jedynie stylizacja. Więcej o Annie możecie przeczytać na jej stronie internetowej. Czy przyszłoby Wam do głowy, że można robić doktorat z harfy?
O chuście wykonanej z Merynosa Harmony pisałam wcześniej TUTAJ. Mam nadzieję, że pozostanie ona miłym wspomnieniem tego szczególnego dnia. Kochajcie się!
Wzór chusty jest do pobrania TUTAJ.
Nie myślcie, że taka sesja to jedynie stylizacja. Więcej o Annie możecie przeczytać na jej stronie internetowej. Czy przyszłoby Wam do głowy, że można robić doktorat z harfy?
O chuście wykonanej z Merynosa Harmony pisałam wcześniej TUTAJ. Mam nadzieję, że pozostanie ona miłym wspomnieniem tego szczególnego dnia. Kochajcie się!
Wzór chusty jest do pobrania TUTAJ.
środa, 21 stycznia 2015
Gail - po prostu Gail
Jestem stała w uczuciach. Jeśli zapałam miłością, to na wieki.
"I love her and true love lasts a lifetime" - Karen, Love Actually.
Pewna wyjątkowa mama, poprosiła mnie o wykonanie dla swojej przyszłej synowej chusty, którą mogłaby się otulić podczas wesela. Zasugerowałam Gail, bo jest przepiękna w swej prostocie.
Potrzebowała wyjątkowego wnętrza, dlatego musiałam się wprosić w gości.
Zastosowałam włóczkę Harmony, ale nie zużyłam całego motka - ma 1500 m. To 100% merynos.
Powtórzeń wzoru było jedenaście, więc chusta wyszła ogromna.
W tym wzorze zwykle przerabiam oczko środkowe, ale to taka pozostałość z czasów kiedy bałam się dużych ażurów. Następną zrobię już zgodnie ze schematami. Bo zrobię na pewno.
Miałam taki pomysł, żeby spakować ją na prezent na granatowym kartonie, ale przeraziła mnie wizja zafarbowania, chociażby krawędzi, więc zrezygnowałam z tego pomysłu.
Ale nie była to jedyna chusta jaką ta Panna Młoda dostała od Teściowej. No powiedzcie same - Teściówka, że pozazdrościć c'nie? Nie narzekam na moją! Wszystkiego dobrego dla wszystkich Babć.
Pozdrawiam Was serdecznie,
B.
"I love her and true love lasts a lifetime" - Karen, Love Actually.
Pewna wyjątkowa mama, poprosiła mnie o wykonanie dla swojej przyszłej synowej chusty, którą mogłaby się otulić podczas wesela. Zasugerowałam Gail, bo jest przepiękna w swej prostocie.
Potrzebowała wyjątkowego wnętrza, dlatego musiałam się wprosić w gości.
Lubię zabierać moje wyroby w gości ;-) Jeszcze raz bardzo dziękuję za możliwość obfotografowania salonu. Myślę, że chuście też bardziej podoba się na pięknej komodzie niż na mojej kanapie.
Zastosowałam włóczkę Harmony, ale nie zużyłam całego motka - ma 1500 m. To 100% merynos.
Wystarałam się podczas blokowania o wszystkie różki
Powtórzeń wzoru było jedenaście, więc chusta wyszła ogromna.
W nawiązaniu do sukni ślubnej w chustę wplotłam błękitno srebrne koraliki.
Losowo wybrane listki usiałam nimi dosyć gęsto, więc nie pojawiają się w żaden regularny sposób.W tym wzorze zwykle przerabiam oczko środkowe, ale to taka pozostałość z czasów kiedy bałam się dużych ażurów. Następną zrobię już zgodnie ze schematami. Bo zrobię na pewno.
Miałam taki pomysł, żeby spakować ją na prezent na granatowym kartonie, ale przeraziła mnie wizja zafarbowania, chociażby krawędzi, więc zrezygnowałam z tego pomysłu.
Ale nie była to jedyna chusta jaką ta Panna Młoda dostała od Teściowej. No powiedzcie same - Teściówka, że pozazdrościć c'nie? Nie narzekam na moją! Wszystkiego dobrego dla wszystkich Babć.
Pozdrawiam Was serdecznie,
B.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Szary - najzwyczajniej w Świecie szary.
Pora wyspowiadać się z blogowych zaległości. Tę włóczkę kupioną w sklepie IMIS, mogą rozpoznać dziewczyny z Czekoladziarni. Zwłaszcza Kasia, która dzielnie spruła niezbyt ciekawy Wingspan. Sweter inspirowany Jil Sander zaowocował pomysłem na wykorzystanie cieniowanej włóczki do ażurowych dzianin, bo zwykłe pasiaki jakoś samej mi się nie podobały.
Szal wykonałam dla Izy, ale żeby nie gonić jej po krzakach i nie wymagać, żeby przysyłała mi zdjęcia zabrałam gotowy wyrób do Mosznej.
Mimo, iż próbowałam go układać na różne sposoby...
...w aranżację zaangażowała się nawet Ewa...
...och bez modelki to jednak nie to...
Dlatego poprosiłam Beatę...
Przy wykonaniu tego szala wykorzystałam uwielbiane przeze mnie liście Gail.
Jednak każdy liść wykonałam z osobnego moteczka z możliwie najbardziej różniących się od siebie kolorów. Niestety im dalej wgłąb motka tym kolory były bardziej do siebie zbliżone. A śnieżnobiały (w wersji śląski biały) występował jedynie raz
Mimo, że początek wyglądał bardzo zachęcająco...
...w dalszej części przejścia kolorystyczne zrobiły się mniej spektakularne.
A jeśli Izabeli będzie się z chusty wysypywał piach, to dlatego, że mimo iż robiłam ją przez całe lato to dokończyłam ją nad Bałtykiem, a może to tylko jezioro...;-).
PS: Izo droga, nie zrobiłam zdjęć lewej strony. Może prześlesz mi przy okazji.

Mimo, iż próbowałam go układać na różne sposoby...
...w aranżację zaangażowała się nawet Ewa...
...och bez modelki to jednak nie to...
Przy wykonaniu tego szala wykorzystałam uwielbiane przeze mnie liście Gail.
Jednak każdy liść wykonałam z osobnego moteczka z możliwie najbardziej różniących się od siebie kolorów. Niestety im dalej wgłąb motka tym kolory były bardziej do siebie zbliżone. A śnieżnobiały (w wersji śląski biały) występował jedynie raz
Mimo, że początek wyglądał bardzo zachęcająco...
...w dalszej części przejścia kolorystyczne zrobiły się mniej spektakularne.
A jeśli Izabeli będzie się z chusty wysypywał piach, to dlatego, że mimo iż robiłam ją przez całe lato to dokończyłam ją nad Bałtykiem, a może to tylko jezioro...;-).
PS: Izo droga, nie zrobiłam zdjęć lewej strony. Może prześlesz mi przy okazji.
wtorek, 11 września 2012
Bliźniaczki. Dwujajowe.
W kwietniu jadąc do Basi z Wiejącego Wiatru zrobiłam dla niej chustę florystyczną. A że zupełnie przypadkiem przejeżdżałam z gotową chustą przez Opole, to zupełnie przez przypadek dwie koleżanki pracujące w jednym pokoju Radia Plus zamówiły dwie kolejne Gail, w identycznych kolorach. W takim wypadku nie mogłam zrobić identycznych.
Powtórzę się, ale co mi tam. Jakiś czas temu moja Mama przyjechała do JuraParku z moimi córami w identycznych sukienkach. Jakaś babeczka zapytała czy one są z bliźniąt?
Zofka bez namysłu odpowiedziała:
- Ja jestem Ryba, a Mania Byk.
Trochę tak jak z tymi chustami.
To jedno z moich ulubionych miejsc na mojej nawsi. Zdjęcia oczywiście jeszcze z lata. Utknęły w nie moim kompie i dopiero je odzyskałam. W sesji oczywiście pomagała mi dzielnie Zofka.
Kiedy następuje ten moment, że człowiek zatraca radość z analizowania kolorów główek szpilek??
sobota, 8 września 2012
Gail nr 5
Wspominałam Wam już o Gail, którą robiłam z grubaśnej wełny... myślałam, że wykończę ją granatem... taaa... Jak Wam się podoba takie zakończenie?
Przy większości chust z wyraźnym motywem, trzeba się co do rozpoczęcia zakończenia opowiedzieć jakby dużo wcześniej.
Pytam Zofki: - Mała będzie?
Zofka: Nie widzę łabędzi.
I kolejny przebłysk geniuszu ornitologicznego:
- A kaczki jak przenoszą swoje geny? Kwacząc.
Dobranoc.
Przy większości chust z wyraźnym motywem, trzeba się co do rozpoczęcia zakończenia opowiedzieć jakby dużo wcześniej.
Pytam Zofki: - Mała będzie?
Zofka: Nie widzę łabędzi.
I kolejny przebłysk geniuszu ornitologicznego:
- A kaczki jak przenoszą swoje geny? Kwacząc.
Dobranoc.
poniedziałek, 3 września 2012
Kolejna przeprowadzka...
...znowu usprawiedliwienia, że nie mam kabelka, że aparat w telefonie ześwirował i to i tamto. A do napisania tyle... o chustach Gail dokończonych, dla Ewy i Danusi
o dziewczynach, które jeszcze nie wiedzą, że moje kolczyki uzależniają i o mistrzach drugiego planu,
o podróżach w czasie...
o Biesiadzie Jurajskiej w Krasiejowie, gdzie miałam rozprzestrzeniać moje ręcznie robione dinozaury, a szkoliłam się w czesaniu i malowaniu buziek dzieci i to w stroju regionalnym
więc dinozaury skończyły w dwu innych ciekawych miejscach w Gliwicach na Barlickiego
(Krowie Matyldzie gdzie dinozaury rozgoszczą się jesienią i w Koralowej Krainie)
o końcu owocnych spotkań w Dobrodzieniu,
o dożynkach, gdzie miałam jechać na wozie i sztrykować i koronę miałam kleić, a wyszło z tego tyle, że pomogłam przy projektowaniu krzyża korony,
a pani Sołtys, czyli Ciotka Gitka udawała, że sztrykuje robótkę, co to nawet nie wiem co to miało być, bo dostałam niedokończone od innej Ciotki
o powrocie do wielkiego miasta i wielkiej płyty, o kinie pod gołym niebem,
o nowym przedszkolu Marysi i starym przedszkolu Zosi i że Oli wypadł ząbek,
wreszcie o powrocie do Czekoladziarni.
Dziś przez szybę zobaczyłam tyle nowych twarzy, że aż mi serce zadrżało czy znajdzie się dla mnie miejsce...
... znalazło się.
Jutro idę oddać krew mało honorowo. A potem jeszcze mniej honorowo dam sobie, zupełnie bez żalu wyciąć zbędne fragmenty organizmu, odnóży konkretniej. Gdybym się nie wybudziła z narkozy moim dziewarskim majątkiem ma rozporządzić Basia P. pod warunkiem, że nie będzie na mnie mówić Łajza... chociaż przy tej częstotliwości przeprowadzek... to całkiem uzasadnione.
Dobrze być znowu w domu.
o podróżach w czasie...
o Biesiadzie Jurajskiej w Krasiejowie, gdzie miałam rozprzestrzeniać moje ręcznie robione dinozaury, a szkoliłam się w czesaniu i malowaniu buziek dzieci i to w stroju regionalnym
| No wiem, że nic nie widać, ale zapewniam Was, że wyglądałyśmy cudnie! |
(Krowie Matyldzie gdzie dinozaury rozgoszczą się jesienią i w Koralowej Krainie)
| Niepowtazaury w doborowym towarzystwie |
| Gail Irki - duma mnie rozpiera! |
o dożynkach, gdzie miałam jechać na wozie i sztrykować i koronę miałam kleić, a wyszło z tego tyle, że pomogłam przy projektowaniu krzyża korony,
| Zaproponowałam kolor - to mój wkład w tegoroczną koronę. |
| W koronie wykorzystuje się druciki - więc nadaje się na Druterele.... |
a pani Sołtys, czyli Ciotka Gitka udawała, że sztrykuje robótkę, co to nawet nie wiem co to miało być, bo dostałam niedokończone od innej Ciotki
| Ananasy więc konwencja utrzymana. |
| przy maszynie do szycia, ale nie widać... |
o powrocie do wielkiego miasta i wielkiej płyty, o kinie pod gołym niebem,
o nowym przedszkolu Marysi i starym przedszkolu Zosi i że Oli wypadł ząbek,
wreszcie o powrocie do Czekoladziarni.
Dziś przez szybę zobaczyłam tyle nowych twarzy, że aż mi serce zadrżało czy znajdzie się dla mnie miejsce...
... znalazło się.
Jutro idę oddać krew mało honorowo. A potem jeszcze mniej honorowo dam sobie, zupełnie bez żalu wyciąć zbędne fragmenty organizmu, odnóży konkretniej. Gdybym się nie wybudziła z narkozy moim dziewarskim majątkiem ma rozporządzić Basia P. pod warunkiem, że nie będzie na mnie mówić Łajza... chociaż przy tej częstotliwości przeprowadzek... to całkiem uzasadnione.
Dobrze być znowu w domu.
wtorek, 14 sierpnia 2012
SZLAFROK
Ani szlaf ani rok, ale w sam raz, żeby założyć na koszulę
nocną, kiedy się idzie otworzyć mężowi bramę, kiedy odwozi dzieci do
przedszkola (kto potrafi czytać między wierszami wyłapie niuans, że dzieciaki
jadą do przedszkola, a ja ciągle mogę być jeszcze niegotowa ;-)). W tle aleja dębowa, na końcu której zachodzi Słońce co roku na św. Jana.
Mam do pracy
na dziesiątą więc zdążę się jeszcze pochwalić sweterkiem, który zrobiłam sobie
na początku wakacji. Jest inspirowany chustą Gail (na plecach powtórzyłam
cztery razy motyw), a resztę wykończyłam ryżem. Podobny widziałam w pisemku
Robię na drutach. Miał mieć rękawy, ale jakoś nagle skończyła mi się włóczka.
Ups… teraz zapinam go na agrafkę i też jest dobrze.
środa, 23 maja 2012
Szczęśliwe zakończenie.
Z pomocą Marysi sprułam, a potem już dzielnie stosowałam lifelinki. I dokończyłam nareszcie moją drugą Gail. Zrobiłam ją z kidmoheru od Pani Ilony. Do tej pory ciągle jej Wam jeszcze nie pokazałam, mimo iż nawet pokusiłam się o zdjęcia. Wyszła tak ogromna, że aż nie wiedziałyśmy jak ją sfotografować.
Okazuje się, że retro klatka schodowa i aparat w komórce nie wystarczą. Tym bardziej że chusta niezblokowana i nawet nie powinnam jej nikomu pokazywać.
Pod koniec tej durnowatej sesji zaczęłyśmy wpadać na irracjonalne pomysły.
Myślicie, że się spodoba??
Subskrybuj:
Posty (Atom)






