niedziela, 3 lutego 2013

W tym przypadku kolor był najpierw.

Kolor na szal dla mojej Mamy zaistniał jako pierwszy.

Najpierw próbowałam Echo flowers, ale przeraziła mnie włóczkochłonność i zaniechałam...
Dzięki Izabeli, która po pierwsze zaraziła mnie chustami, a po drugie pożyczyła mi wspaniałą książkę Happsalu Shawl
odważyłam się zabrać za prawdziwy estoński szal. Mama wybrała wzór... mimochodem, przeglądając książkę. To zupełnie niezwykłe, ale przerzucając stoczterdzietąktórąś stronę westchnęła "O, jakie to ładne!". Dokładnie przy wzorze, który zamierzałam dla niej wykonać.
Okazało się, że nupki są nie mniej chłonne niż kwiatki Echo.
Miałam kupione jedynie trzy moteczki takiego Silku, ale pierwszy zaczął się kończyć po 40 cm, więc jakby ciut zbyt szybko. Postanowiłam więc przepleść wzór analogicznymi kwiatkami, w których zamiast nupków pojawiają się dziurki.

Na wszelki jednak wypadek dokupiłam jeszcze jeden motek.
I dobrze, że dokupiłam musiało mi wystarczyć na bordiurę - tu popełniłam jedyne odstępstwo od zaleceń książki. Całą bordiurę wykonałam w jednym kawałku - 660 oczek na drutach. Było to możliwe dzięki żyłce KP 150 cm. Tu widać druty Cubics 4,5 mm (zastanawiałyście się, czy aby te kubiki mają 4,5 skoro się mieszczą w miarce 4,5 to przecież obwód mają mniejszy niż okrągłe??? to taka dygresja, ale proszę o Waszą opinię).
 Cały szal wykonałam na metalowych drutkach z zestawu na wypróbowanie.Co ciekawe druty są opisane jako 4 mm, ale zupełnie nie wiem po co wsadziłam je w miarkę do drutów tegoż samego producenta i mają 3,75. Planowałam dziać na moich ulubionych drewniaczkach (wooden symfonie KP) ale, co przykre, cieniutka nitka haczyła się w miejscu łączenia drewna z metalem i to konkretniej przy jednym druciku więc to jakby wada fabryczna.
Bordiurę przyszyłam potem dokładnie tak, jak zostało to opisane.
Potem zostało mi jeszcze zblokowanie. Czytałam gdzieś ostatnio ładniejsze określenie na ten proces.

Tu położyłam się w charakterze pudełka zapałek dla porównania wielkości. Strój hiper wyjściowy.
Dobrze, że miałam policzone szpilki (głównie dzięki policzonym powtórzeniom wzoru bordiury). Dzięki temu łatwiej było mi je wyzbierać rano z kanapy i podłogi - nie byłam pierwszą osobą, która wstała więc małe łapki dorwały się do szpilek pierwsze.

Na koniec jeszcze zapakowany szal:
Pewnie piękniej wyglądałby na ludziu.
Miłej niedzieli.
B.

23 komentarze:

  1. Jakie cudo... Szczęka mi opadła :-) Śliczny wzór wybrała Twoja mama :-) Bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie najśmieszniejsze jest to, że miałam upatrzony ten wzór, a Mamie wcale nie powiedziałam, że zamierzam robić coś dla niej. Chciałam tylko sprawdzić, czy w ogóle będzie jej się coś podobało i zachwycił ją ten sam, co mnie.

      Usuń
  2. Z kwiatkami jeszcze ładniej niż z samymi nupkami. Przepiękny :) Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ośmielę się zgodzić :-).

      Usuń
  3. Witaj!
    Piękny!!! Mama pewnie zadowolona, bo w rzeczywistości wygląda zapewne wspaniale :-)
    Ja też od dawna przymierzam się do zrobienia takiego estońskiego szala, ale po drodze zawsze wypada coś innego.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...w rzeczywistości. Zdjęcia nie są mocną stroną tego wpisu. :-)

      Usuń
  4. Kolejna bombowa - cudna praca - trzymaj się ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcie z Pudełkiem Zapałek pobija wszystko ;) a tak serio - szal jest piękny i uważam, że wpadłaś na bardzo dobry pomysł z "dziurawymi" kwiatkami. I jak ślicznie go zapakowałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł dojrzewał. Pewnie teraz zrobiłabym regularnie na przemian dziurki i kulki.

      Usuń
  6. W 100% podpisuję się pod komentarzem Agaty :)
    Pudełko zapałek jest cudne niezależnie od stopnia wyjściowości stroju.
    A zastąpienie kulek dziurkami działa niczym pozytyw i negatyw i w niczym nie umniejsza uroku wzoru - wręcz przeciwnie!
    Naprawdę piękny i pracochłonny prezent. Mam nadzieję, że obdarowana zgodzi się na prezentację go na sobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego się nie robi dla Mamy... ale raczej nie czekałabym na zdjęcie na blogu.

      Usuń
  7. bardzo fajny szal dobrze że urozmaiciłaś go ażurami pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i Tobie przypadł ten pomysł do gustu. Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  8. Śliczny szal, bardzo mi się podoba, ale jakoś nie mam serca dziergać szale, wolę chusty. Włóczka jest super, c'nie? Ja właśnie dziergam z szarego Silk'a Echo flower, mam 3 motki i mam zamiar wykorzystać je do ostatniego metra. Póki co jestem na 11 powtórzeniu wzoru i zużyłam 35 gramów włóczki na drutach 4 mm, nie jest źle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za cenne informacje. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Śliczny! Ja ciągle zadaję sobie pytanie: kiedy mnie polubią ażury :-P A te "dziurawe" kwiatki to był strzał w dziesiątkę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taki ażur straszny jak go malują. Na początek z całego serca polecam Gail.
      Słowo daję - tego da się nauczyć. Ja robię ażurowe chusty w sumie dopiero od roku. Wcześniej tylko takie tam szlaczki.

      Usuń
  10. Szal piękny, Mama z pewnością uszczęśliwiona! Jeszcze nigdy nie robiłam borderu, bo mnie przeraża to przyszywanie... Gratuluję cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawzięłam się. Lubię wyzwania. Nie mówię, że od teraz już tylko szale z borderem, ale i nie mówię, że nigdy więcej.

      Usuń

W związku z zatrważającą ilością spamu wprowadzam weryfikację obrazkową - przepraszam. Miło mi, że do mnie zaglądasz, a każdy komentarz jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję, za czas poświęcony na jego wpisanie :-), a potem na wpisanie kodu z obrazka.