Napiekłyśmy się w tym roku a napiekłyśmy. Choinka z najprawdziwszego Koniakowa :-)
Momentami moja kuchnia wyglądała jak fabryka domów jednorodzinnych i chociaż nie wszystkie konstrukcje przetrwały, za co serdecznie obdarowanych przepraszam, to postaram się w przyszłym roku poprawić. Może trzeba do piernika dodać gipsu, albo chociaż kleju do tapet ;-)
I kiedy już wydałam ostatni domek na prezent, po powrocie znalazłam na blacie pobojowisko...
Pewnie gdyby głowa winowajcy wystawała ponad blat i gdyby łobuz wiedział, że zjada konstrukcje domku może by do tego nie doszło... ale jak tu się gniewać?
Więc jeśli przyjrzycie się na pierwszym zdjęciu... to widać kartonik, z którego wycięłyśmy brakujące ścianki :-). Trzeba sobie radzić jak powiedział Góral zawiązując kierpce dżdżownicą.
Ostatnio w audycji "Tony z betonu" dowiedziałam się, że w moim mieście żyje i nagrywa raper Skorup. Jeśli macie chwilkę posłuchajcie jak śpiewa o tym miejscu.
Wprawdzie warszawocentryczny prowadzący użył określenia "małomiasteczkowy"
- co biorąc pod uwagę, że mamy w Gliwicach port, wyższą uczelnię
techniczną, specjalną strefę ekonomiczną i powstaje tu hala widowiskowa
na ponad 16 tys. widzów uważam, za nieco niecelne określenie. Fakt, że w Gliwicach znajduje się największy drogowy węzeł w Polsce skrzyżowanie A4 z A1, nie świadczy o tym, że nie mieszkam w małym miasteczku, ale jak już się chwalić to na całego.
Odgrażałam się, że żeby zrobić komin potrzebuję nieco czasu. Ale tak na prawdę pomysłu, który miałam nie mogłam zrealizować sama. Kiedy tylko w moim domu zagościło odpowiednio dużo zdolnych rączek zaprzęgłam je wszystkie do pracy.
Zajęcie komina nie zajęło nam nawet dziesięciu minut. To właśnie komin robiony na rękach.
Z pewnością nie można go nosić do różowej bluzeczki. I chciałam go zabrać pod Pomnik Adama Mickiewicza. Zainteresowanych informuję, że pomnik ten powstał w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych, co jest jeszcze jednym dowodem na to, że Gliwice małym miasteczkiem nie są.
Jest przeogromny i przemiły. Pisałam już, że ta włóczka to Marine Gazzal -Skład: 97% Wełna australijska, 3% Elastyn - jeden motek : 150g ma tylko 15m. Na ten komin zużyłyśmy dwa motki.
A Marianka natychmiast po powrocie z balu u p. Wiewiórki (stąd królicze wąsiki jeszcze widoczne na buźce) wskoczyła w nowy sweterek.
Myślę, że powinnam była wybrać brązową włóczkę na ten komin - wtedy lepiej pasowałaby do zimowo-jesiennych okryć wierzchnich, które już posiadam w swojej szafie :-). Może następny komin zrobię nieco węższy z jednej strony, a szerszy z tyłu w taki sposób, żeby mógł stanowić kaptur.
Pozdrawiam i zapraszam na stronę Telewizji IMPERIUM, gdzie można obejrzeć wszystkie opublikowane dotąd odcinki programu "Sztrykowanie na ekranie".
B.