sobota, 4 kwietnia 2015

Dziś znowu z Kolonii - tym razem o środkach transportu.

 Myślę, że rowery mają taki związek z rękodziełem jak dinozaury..
 Nie da się nie uśmiechać :-)
 A to przedziwna włóczka.
 Korkowa. Niezwykle ciekawa w dotyku - ale szkoda byłoby mi jej na błotnik.
Były też ubrania wykonane z tej włóczki, ale to jest post o środkach transportu :-)
 I takim skuterem pojeździć po Lazurowym Wybrzeżu.... albo po Kalifornii. Tylko trzeba by tam najpierw dopłynąć :-)

niedziela, 29 marca 2015

Raj czy raczej czysciec?

Kochane Dziewiarki,
dzis krociutko, bo i ja krociutko bede na Targach - uzbieralam dla Was ogrom informacji, ale postaram sie wszystko opisac juz z domu z polskimi literami :-).
A wszystkim, ktorym przemknelo przez mysl, ze musi tu byc jak w Raju napisze, ze tak wlasnie wyobrazam sobie czysciec - cale mnostwo klebkow, ktore mozna pomacac. I tyle.

Buziaki,
B.

sobota, 28 marca 2015

Köln - relacja z targow rekodziela - ciag dalszy.

Witajcie!
W drugim dniu Targów w Kolonii zabrałam się do poważnej pracy. Nie znaczy to oczywiście, ze nie pozwiedzałam nieco z rana...
 Zabrzmi to strasznie, ale nie lubię zwiedzać miast. Mam wrażenie, ze jeśli gdzieś się nie pomieszka przynajmniej przez dwa miesiące, to można jedynie pooglądać budynki. W Köln jest z pewnością co oglądać. Stojąc pod Dom człowiek nabiera przekonania, ze jeśli się pomodli w tym właśnie miejscu jego głos dotrze pod właściwy adres. Do samego Nieba.

 Zupełnie jednak nie rozumiem dlaczego wybudowano te Katedrę tak przy samym dworcu? ;-)
 Ren to wspaniała rzeka - wprawdzie kiedyś utopiłam w niej telefon, ale to było bardzo dawno i to w wyższym biegu.
 Pochodzę z portowego miasta, ciągle mam wiec nadzieje, ze i u nas rozkwitnie na powrót transport rzeczny. Ale nie przyjechałam tu, żeby podziwiać rzekę.
Na stoisku Appletons Wool mogłam jednak podziwiać wyhaftowane plany Londynu i Amsterdamu - kto powiedział, ze geografia nie ma żadnego związku z rękodziełem?
 Pomyślałam właśnie, ze tak ozdobie ściany w ostatnim pokoju - panu M. wstawimy tam perkusję i wszyscy będą zadowoleni. Skoro poruszyłam temat ozdabiania ścian. Wystawcy zastosowali kompletnie odmienne techniki.
Przepiękne w swojej prostocie - malunki na papierze pakunkowym...
... na stoisku z guzikami Ramon Santaeularia z Barcelony.
...własne materiały... na tle których nieco gubią się uszyte z nich sukienki. Ale w takiej kiecce kobieta czuje się jak w Paryżu!
Mimo, ze odgrażałam się, ze skupie się jedynie na dziewiarstwie, są takie stoiska z nićmi czy koralikami, obok których nie sposób przejść obojętnie. Niektórzy jednak wystawcy nie zabiegają wcale o odwiedziny (gdyby to było zdjęcie z niedzieli wieczór... ale zrobiłam je wczoraj).
A z ciekawych nowości to pokaże Wam dziewiarska grę  Strickspiel.
Jak myślicie - będzie coś z tego? Ja dopiero co polubiłam dzierganie na pięciu drutkach, a tu takie coś... Koniecznie napiszcie mi co o tym sadzicie.
Czekam na Wasze opinie i zabieram się do lunchu - czyżby to już lato? (zwykle nie publikuje fotografii swoich posiłków, ale nie mogłam się powstrzymać!!).

 Pozdrawiam,
B.