wtorek, 6 lutego 2018

Entrelac z kokardami.

Pamiętacie chustę podczas wykonywania której niemal płakałam z rozpaczy? Otóż jest gotowa i to już u nowej właścicielki. Z racji braku płotu wykorzystałam co było pod ręką.
Miałam od pewnego czasu w moich zasobach włóczkę Merino-gold-batik. Długo szukałam na nią pomysłu, bo na zwykły entrelac wydawała mi się zbyt zwyczajna.
 Dlatego pomyślałam żeby ten wzór wzbogacić kokardkami. Nie chciałam aby kokardki zbytnio zbijały krawędź, która służy do otulania. Dlatego zastosowałam takie wzorowe ombre, jak to ładnie określiła Karolina Kózka-Wrodarczyk. Na wierzchołku są bardziej skręcone, mięsiste, a im bliżej krawędzi tym są łagodniejsze.
 Ostatnio przeżywam fascynację lewymi stronami dzianin. W tym wypadku zastosowałam nieco inny sposób wykonywania entrelaca, w którym na lewej stronie nie ma charakterystycznego łańcuszka w miejscu dobierania oczek.
 Dlatego ta wewnętrzna strona pięknie się prezentuje. Wszystkie oczka są niemal idealne. Owszem początkowo może się wydawać, że na łączeniu powstają wydłużone oczka, ale po zblokowaniu wszystko się wyrównuje.
Odcinek programu Sztrykowanie na Ekranie na ten temat jest już nagrany i od jutra będzie go można oglądać w Telewizji Imperium.

czwartek, 4 stycznia 2018

Uratowany Entrelac

Zachciało mi się urozmaicenia w entrelacu i pomyślałam, że ciekawym pomysłem mogą być takie warkoczowe kokardki. Niestety tak się skupiłam na przekręcaniu poszczególnych pasm, że umknęło mi wykonanie jednego "kwadracika", czy raczej w tym wypadku całego elementu.

Byłam przekonana o tym, że niemal dwa pełne pasy trzeba będzie pruć, ale nim się za to zabrałam, postanowiłam zawalczyć i spróbować dorobić brakujący element.

Na poniższym zdjęciu opisałam numerami z literami zdjęcia poszczególnych rzędów. Dzięki temu można stwierdzić, że rzeczywiście brakuje elementu, który powinien nosić nr 4a. 


Ponieważ jak zwykle robię z wewnętrznego końca motka, a zewnętrzny akurat zgadzał się kolorystycznie z potencjalnym kwadratem, mogłam go wykorzystać do dorobienia zguby. Wcześniej trzeba było jednak wyciąć jeden rządek.

Zdecydowałam, że najbezpieczniej będzie wyciąć przedostatni, bo ostatni stanowił już fragment elementu 4b. Rzędy po obu stronach złapałam na druty.

Po wyjęciu całego rzędu otworzyło się miejsce, w którym powinien się znaleźć brakujący fragment.
Teraz należało dołączyć włóczkę. Wykorzystałam drugi koniec tego samego motka. Dobrze, że kolor akurat pasował. Łączenie włóczki udało się ukryć w miejscu zbierania oczek.
 Oczka nabrane do rozpoczęcia nowego elementu.
Druty do skręcania wykorzystywałam bez żyłki, ale do tak wąskich elementów to nie problem. Całą robótkę wykonuję robiąc rzędy powrotne wspak. Myślę, że gdybym musiała każdorazowo obracać robótkę, dodawanie brakującej kokardki nie poszło by tak gładko.
Gotowy element trzeba było przyszyć do rzędu pozostawionego w elemencie 4b.

Nie poddawajcie się.
Mam nadzieję, że nie wywalą mnie za to z Robótkowej Grupy Wsparcia "Spruj to!".

B.