wtorek, 31 lipca 2012

Byliście w zamku w Mosznej? Polecam!

Powiedzcie mi czy to koronka klockowa? Chciałabym napisać do wspaniałej Pani Przewodnik, która zwiedzanie Zamku w Mosznej czyni niezapomniną przygodą, opowiada o zwyczajach i o architekturze. Ta serwetka jest orginalna z czasów świetności Zamku...

Zmęczone zwiedzaniem... dobrze, że Tato daje radę.
Pozdrawiam, B.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Ponczo-nieponczo

Nadeszła pora rozliczeń robótek zrobionych w czasie, kiedy nie miałam dostępu do internetu.O Kalince już Wam wspominałam - tu na zdjęciu akurat jej kuzynka, czyli moja Zofka prezentuje Kalinkowe ponczo-nieponczo, które można nosić na cztery sposoby (jako ponczo zwykłe i ukośne, sukienkę i spódniczkę)
Mam nadzieję, że się fajnie spisze na plaży - wykonałam je z bambusowej Alize. Inspirowałam się wzorem Revontuli, który jakoś przypadł mi do gustu. Ale nie zaczynałam od samego początku... podoba mi się efekt, który dzięki temu pojawia się na pleckach.



czwartek, 26 lipca 2012

Ta pani nie poszła, ta pani sztrykuje


Ileż zamieszania wprowadził w kolejce do chirurga fakt, że się przesiadlam do światła... Na imieniny Anny juz nie wyrobie, ale niesmiało znowu dziergam (publicznie) pozdrowienia dla Monsag i Króliczycy

sobota, 21 lipca 2012

Plezjozaury

 Plezjozaury - czyli wężojaszczury nie były dinozaurami, a jedynie gadami pływającymi. Ich długość mogła dochodzić do 15 m. Szyja stanowiła połowę długości jego cała i mogła mieć nawet 71 kręgów, Co ciekawe mógł tą szyję wyginać we wszystkich, ale nie do góry.


 Mocne płetwy były wykorzystywane zarówno do  kierowania jak i nabierania prędkości (pływając wyglądał jakby latał) samych teorii na temat tego jak wykorzystywał swoje płetwy jest co najmniej trzy.
Oczywiście nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że Plezjozaury nie były czerwone, a ich brzuchy nie były w kratkę.
Ciekawostki dziewiarskie: powyższe plezjozaury zostały wykonane na zasadzie I-cord tyle, że w grzbietowej części miały po jakieś 30-40 oczek. Brzuszek i broda zostały po prostu zacerowane.
Płetwy natomiast to bardzo gęsty ściągacz 1 op. 1 ol. tyle, że na zmianę żółte i czerwone. Nitkę prowadziłam zawsze w środku i co pewien czas skręcałam, żeby nie wyszły osobne dzianinki.
No i oczywiście to Mania i Tata.

piątek, 20 lipca 2012

Candy! Candy! Candy!

Ja się chyba niezbyt jasno wyraziłam i chyba ciut za mało zachwalam nagrodę jaką dla Was przygotowałam na Candy z dojazdem własnym.
Jura Park Krasiejów to największy tego typu obiekt w Europie, miejsce w którym można obejrzeć nie tylko naturalnej wielkości modele dinozaurów,


 Breslał do tej pory poszukiwał tożsamości, a w Krasiejowie nareszcie odnalazł rodzinę.
 I Triceratops poczuł się swojsko

... lecz również można w trójwymiarze przejechać ponad 13miliardów lat i obejrzeć jak powstał wszechświat, nasza planeta i życie na niej. Można w miejscu odkrycia obejrzeć kości zwierząt, które żyły przed 225 milionami lat.
A jedną z najnowszych atrakcji jest prehistoryczne oceanarium.


Oprócz ichtiozaurów, drapieżnych ryb i żółwi można tam obejrzeć Plezjozaury, czyli wężojaszczury.


Ten po lewej to tata z Manią. A ten po prawej to pradawny waleń.

Wprawdzie dodatek do Candy w postaci oprowadzenia przez przewodniczkę dziewiarkę w związku z ostatnimi wydarzeniami leży pod znakiem zapytania, ale mam nadzieję, że jednak zdecydujecie się odwiedzić Jura Park w Krasiejowie.

czwartek, 19 lipca 2012

Letnie szaliczki


Powrót z Tarnowskich Gór via Lubliniecka Izba Przyjęć. Chyba skończyło sie na skręceniach i stłuczeniach. Na tym zdjęciu bardzo staram się uśmiechnąć; śmiać się nie mogę bo mnie boli mostek od pasów. I chyba w najbliższym czasie nie posztrykuję - bedzie okazja żeby pokazać ukończone robótki.

wtorek, 17 lipca 2012

Ą




Bardzo dziękuję za miłe słowa o koali - bez fałszywej skromności muszę stwierdzić, że na prawdę był wdzięcznym i w sumie prostym projektem. Wykonałam go z SoniiStrong na okrągło dodając i ujmując oczka na łapki. Zaczęłam od uszek. Nosek, buzia i dekolcik są wyhaftowane. Oczka też. Pazurki u przednich łapek to cieniutkie I-cordy.
Na pierwszym zdjęciu nie było widać dodatkowej cechy tego przytulaska. Jest podusią.


Dzięki zapinaniu na wielki guziol i dodaniu kilku oczek na pupie stoi stabilnie...

a nawet można go sobie przyczepić jeśli potrzeba towarzysza podróży.


sobota, 14 lipca 2012

Krzyżowa Dolina


Gdybym w punktach miała podsumować dzisiejszy dzień, gdybym tak miała hasła rzucić...
Fei Ni - Jelenie - koala - Stegozaur i Bartegozaurus - Moszna - koronka klockowa - wyłamany paznokieć - św. Anna i 400 m n.p.m.- Aceton i Kaseton - Smartfony i Nawigacja i 3D - Bernard.
Spędziłam dziś cudowny dzień w wybornym towarzystwie osób, które potrafiły docenić moje rękodzieła.

Ciągle się zasłaniam brakiem kabelka, że nie mogę się z Wami podzielić zdjęciami i tym wszystkim co się u mnie dzieje, a dzieje się tak wiele. W moim telefonie coraz więcej zdjęć... zdjęć, które chciałbym Wam pokazać.
Przypominam o moim Candy.
Zapisy ciągle trwają. Zapraszam!!

środa, 4 lipca 2012

Fotorelacja z performancu z makrodzianiną

W ubiegłą niedzielę znowu kombinowałam z makrowłóczkami...
 Bez tych kobitek nie dałabym rady... no i bez facecika.

 Bardzo starałyśmy się być cichutko bo...
Zespół DagaDana podzielił się z nami sceną.

Wszystkim było bardzo ciepło i to nie tylko dlatego, że uwijaliśmy się jak mróweczki. To światła i emocje...


 Za chwilkę zabierzemy się za kable... myślicie, że panowie z nagłośnienia się zorientują?
Gotowe. Hiszpania - Włochy 1:0. To mniej więcej ten sam moment. Ale w tej chwili w Dobrodzieniu brawa były dla nas!
 Wielkie dzieło skończone.

 W tle wystawa o Karaimach.

A podobno rzadko bywam ostatnio w sieci...

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania kolejnej makrodzianiny.
Przemkowi Poloczkowi dziękuję za zdjęcia - zapraszam na jego blog czteryef.wordpress.com (nie działa mi guzik od hiperłącza).

poniedziałek, 2 lipca 2012

O makrodzianinie już Wam wspominałam...

TU i TU. Do tej pory te wydarzenia były raczej imprezami towarzyszącymi i w sumie nadal tak pozostało. Tym razem jednak nasze działania nie mogły pozostać niezauważone. Makrodzianinę wykonałyśmy bowiem na scenie Dobrodzieńskiego Ośrodka Kultury i Sportu, w czasie trwania Ogólnopolskich Spotkań Zespołów Artystycznych Mniejszości Narodowych i Etnicznych "ŹRÓDŁO" i to w dodatku podczas koncertu DagaDany.
O dziewczynach z zespołu DagaDana też Wam już niejednokrotnie wpominałam, a część z Was miała okazję ich posłuchać. Były na tyle miłe, że zgodziły się by nasz performance odbył się na scenie, kiedy trwał ich występ.
Kilka ostatnich dni upłynęło mi pod znakiem Źródła. Nie znaczy to wcale, że nie bywałam w Krasiejowie. Wręcz przeciwnie - woziłam się autokarami z uczestnikami festiwalu i oprowadzałam ich po najciekawszych zakątkach parku. Niesamowite przeżycie! Już zapomniałam jak to miło mieć wycieczkę na troszkę dłużej niż tylko dwie godzinki i 15 minut. Bardzo dziękuję za tę wspaniałą możliwość.
Wczorajszy dzień to jednak głównie przygotowania makrowłóczki - materiału naszykowałyśmy dużo więcej niż poprzednim razem; tak dużo, że nawet wszystkiego nie przerobić. Dziękuję jeszcze raz babeczkom z sekcji - kawał świetnej roboty - może już pora pomyśleć o księdze rekordów!
Teraz z niecierpliwością czekam na zdjęcia Przemka Poloczka...
Ponieważ nie mam teraz regularnego dostępu do internetu to zaproszę na konto Domu Kultury na Facebooku - mam nadzieję, że już niedługo pojawi się tam relacja z ostatniego dnia festiwalu.